Najnowsze posty

Te wafelki to nie jest żadna nowość, w mojej rodzinie są jak tylko pamiętam. Ich smak przypomina mi moją babcię, którą bardzo często je robiła. 
 

Aby je zrobić potrzeba tylko dwóch składników:
1. puszka mleka skondensowanego słodzonego
2. kostka masła
3. no i oczywiście suche wafle.

Zamkniętą  puszkę mleka umieszczam w garnku i zalewam całą zimnym mlekiem. Doprowadzam do wrzenia, zmniejszam ogień i gotuję przez 2,5 do 3 godzin.
Następnego dnia gdy mleko w puszce jest już zimne, przekładam mleko a w zasadzie "krówkę" do miski i miksuję z kostką, miękkiego masła.
Powstałym kremem smaruję każdy wafel z jednej strony i przykrywam kolejnym.
Następnie cały powstały w ten sposób wafel pakuje w papier do pieczenia, obciążam deską do krojenia. Następnego dnia wafle są miękkie, bardzo łatwo się kroją i są przepyszne.
O kaloryczność lepiej nie pytajcie.


W obecnej sytuacji nie wychodzę z domu i tym samym bawię się w "domową piekarnię" Chleb żytni na zakwasie mam już opracowany do perfekcji - przepis tutaj, ale moja rodzina, szczególnie, syn uwielbiają bułki pszenne. Poszperałam w internecie i próbowałam swoich sił. Nie wszystko wychodziło tak, jak chciałam. Bułki nie wyrastały, były twarde i bardzo nie smaczne. Jednak w końcu się udało - znalazłam przepis idealny!!!  Nie będę pisać, że to mój przepis, bo tak nie jest - cały, słowo w słowo, pochodzi z bloga Ania gotuje - klik




Czas pieczenia: 15 minut
Ilość porcji: 12 bułek średnicy 10 cm
Składniki:
  • 7 g suchych drożdży lub 20 g świeżych
  • 400 g mąki - najlepiej typ. 550
  • po łyżeczce cukru i soli
  • 1 szklanka ciepłej wody - 250 ml
  • łyżka oliwy z oliwek do ciasta + około 20 ml oliwy
  • 2 łyżki sezamu

Bułeczki

Z przepisu wychodzi około 12 sztuk średnicy 10 cm.
Szklanka ma u mnie pojemność 250 ml.
Drożdże, cukier oraz 50 ml wody umieść w wysokim naczyniu. Wymieszaj i przykryj na kilka minut ściereczką lub ręcznikiem papierowym. Wybierz ciepłe i nieprzewiewne miejsce. Warto wcześniej nagrzać lekko piekarnik do temperatury nie wyższej niż 40 stopni. W takich warunkach zaczyn bardzo szybko zacznie się pienić. Tak samo postępuj w przypadku drożdży świeżych.

Do dużej miski wsyp mąkę, sól, olej oraz buzujące drożdże i resztę wody. Ciasto wyrabiaj ręcznie kilka minut, aż powstanie z niego zwarta kula odchodząca w całości od brzegów miski. Kulę ciasta zostaw w misce przykrytej ściereczką na 30 minut. Tutaj również polecam sposób na lekko ciepły piekarnik. Po tym czasie wyjmij ciasto na obsypany mąką blat i wyrabiaj kilak minut.
Nagrzewaj piekarnik na 250 stopni. Ciasto podziel na 12 równych kawałków. Wyrób każdy na kulkę. Na miseczkę wylej 20 ml oliwy i namocz w niej palce dłoni. Każdą bułeczkę jeszcze raz weź w dłonie, by cała pokryta byłą oliwą. Układaj na blaszce w odstępach około 5 cm, gdyż bułki podwójnie wyrastają.Posyp każdą sezamem i umieść blachę w piekarniku na 12 - 15 minut.



Co zmieniłam?

Zaczyn: drożdże, woda i 50g mąki - wyrastanie 30 min w piekarniku 40st.
Do ciasta dałam już wówczas tylko 350 g mąki - tak aby razem było tyle co w przepisie Ani.
Nie smarowałam bułek oliwą.
Gdy uformowałam bułeczki, nakryłam jej jeszcze ściereczką i dałam i szanse jeszcze wyrosnąć.

 Bułki po garowaniu, przed pieczeniem


Bułki są blade, ale właśnie takie lubimy najbardziej.
Od lat placek drożdżowy w naszej rodzinie nie wychodził. Po wielu próbach moja babcia w końcu znalazła recepturę dzięki której po raz pierwszy udał się nam placek z owocami na drożdżach. Jednak jego wykonanie nie należało do łatwych. Odpowiednia temperatura, pilnowanie, wyrabianie - eh. Od samego patrzenia odechciewało się i po prostu go nie piekłam.
Nie dawno otrzymałam od znajomej przepis na super łatwy, wręcz dziecinny przepis na placek drożdżowy. Potem identyczny znalazłam na onecie. Poniżej właśnie ta sprawdzona receptura. Spróbujcie bo warto.
Ja kiedyś zapomniałam, że należy go przygotować dzień wcześniej i zrobiłam tak jak radziła pani Ewa Wachowicz. Po wrzuceniu składników do miski, nie mieszałam ich (to bez zmian) pozostawiłam je nakryte ściereczką w ciepłym miejscu na 3 godziny. Placek również pięknie wyrósł.

Placek drożdżowy z truskawkami i rabarbarem

Składniki:
  • 10 dkg (kostka) drożdży
  • 1 szklanka cukru
  • 2 cukry waniliowe
  • 3/4 szklanki oleju
  • kilka kropli oleju waniliowego
  • 5 jaj
  • 3/4 szklanki mleka
  • 4 szklanki mąki
  • szczypta soli
  • wybrane owoce





tutaj tylko z truskawkami

Przygotowanie

  1. Wszystkie składniki maja być zimne! Odmierzamy szklanką 200 ml i łączymy ze sobą w następujący sposób
  2. Drożdże rozkruszyć i wyłożyć do miski posypać cukrem dodać cukry waniliowe, olej, olejek waniliowy, roztrzepane jaja, mleko i 2 szklanki mąki przesianej przez sito.                      WAŻNE ABY TEGO NIE MIESZAĆ, NIE UGNIATAĆ!!! 
  3. Przykryć ściereczka lub pergaminem, wstawić na noc do lodówki
  4. Następnego dnia wymieszać dokładnie i dodać kolejne 2 pełne szklanki mąki przesianej przez sito oraz szczyptę soli. Drewnianą łyżką połączyć wszystko ze sobą i i jeszcze raz dobrze wymieszać (ciasto nie wymaga wyrabiania). Wyłożyć na blachę o wymiarach 24x40, ułożyć owoc i kruszonkę. Ciasto od razu wstawić do zimnego piekarnika i piec ok 50 min 150-170 stopni C.
  5. Składniki na kruszonkę: 1/2 kostki masła, 1/2 szklanki cukru + cukier waniliowy, 1 pełna szklanka mąki. Składniki połączyć ze sobą, kruszonka musi być sypka, jeśli jest zbyt wilgotna dodać mąki i cukru, jeśli zbyt sucha, dodać masła.
  6. Jeśli używamy kwaśnych owoców, na ostudzonym cieście można zrobić zygzaki z lukru . Przepis na oko;) Cukier puder, trochę wody i sok z cytryny- należy utrzeć ze sobą. Lukier powinien mieć konsystencje lejącego budyniu. Nie należy dawać zbyt dużo płynów, najlepiej po łyżeczce dolewać od żądanej konsystencji. Lukrem popisać ciasto, pozostawić do zastygnięcia. Życzę smacznego i udzielam 100% gwarancji na udane ciasto :)
Przepis pochodzi w całości ze strony onet: klik
Tak się zastanawiam, że chyba założę bloga z przepisami od mojej teściowej :) bo dziś kolejny "zdobyczny" przepis na pyszne danie - strogonow z kluseczkami.



Składniki:
3 długie polędwice wieprzowe
3 łyżki mąki
4 duże cebule
0,5 kg pieczarek
5 szt. ogóra konserwowego
0,5 litra mleka
pól kostki masła
koncentrat pomidorowy (3 łyżki) 
mąka wrocławska
1 jajko
sól
pieprz






Polędwiczki pokroić w paseczki i zrumienić na patelni, podsypać 3 łyżkami mąki i podlać wodą. Polędwiczki dusić pod przykryciem do miękkości.
W tym czasie na drugiej patelni usmażyć - zeszklić cebulę i dodać do polędwiczek. Tak samo zrobić z  pieczarkami. Na koniec dodać pokrojone ogórki i koncentrat - dusić jeszcze przez jakiś czas co chwilkę mieszając. Jak będzie na gęste dodać wody.

Kluseczki
Masło rozpuścić w mleku - ostudzić 
Następnie wbić 1 jajko
dodać szczyptę soli i mąkę niestety nie powiem ile gdyż robi się to na "oko" 
Dosypywać tyle mąki,aby konsystencja była troszkę gęściejsza od ciasta naleśnikowego.
Kluseczki "lejemy" lub nakładamy drewnianą łyżkę do gotującej się wody.
Po ugotowaniu przepłukać zimną wodą i posmarować olejem aby się nie posklejały.

Smacznego! 
Ps. Mężowi smakowało i to bardzo :)

Uwielbiam sery z żurawiną, jednak kupne konfitury w swoim składzie mają zaskakującą małą ilość żurawiny. Postanowiłam więc zrobić własne konfitury, bez cukru żelującego i bez innych zagęszczaczy.


Składniki:
1 kg żurawiny
0,5k kg cukru
sok wyciśnięty z 1 cytryny



  1. Żurawinę starannie przebrać, umyć
  2. W garnku z grubym dnem zasypać cukrem i gotować na bardzo wolnym ogniu, aż cała woda wyparuje (owoce puszczą sok)
  3. Cały czas mieszać, aby nie doprowadzić do przypalenia
  4. Gorącą żurawinę przełożyć do wygotowanych słoiczków i pasteryzować 15 minut.
 Smacznego!
Gdy po raz pierwszy w życiu zabrałam się za przygotowanie domowej nalewki, wydawało mi się, że to żadna filozofia. Kupiłam na ryneczku dziką różę, spirytus i myślę sobie zaleję i gotowe.
I tutaj zaczęły się schody, bo przepisów na tę nalewkę było chyba kilkadziesiąt.  Jedni mówili zasypać cukrem, drudzy od razu zalać spirytusem. Wersji tyle, że nie wiadomo od czego zacząć.


Składniki:

Na 1 kg owoców dzikiej róży - 0,75 l spirytusu i 0,5 l wódki oraz 0,5 kg cukru

W rezultacie zrobiłam tak:

dziką różę umyłam - bo to była leśna i była bardzo brudna.
Włożyłam na 24h do zamrażalki.
Przełożyłam do słoja i podusiłam tłuczkiem i widelcem.
Zasypałam cukrem .


Słojem potrząsać, aby cukier ładnie się rozpuścił a owoce puściły sok.
Następnie dolałam do słoja wódki - dlaczego nie spirytus?
Ponieważ zbyt duże stężenie alkoholu powoduje, że owoce (białko) się ścinają i jest nie fajnie.
Na drugi dzień dolałam 0,5 litra spirytusu i odstawiłam na 4 tygodnie. Następnie należy zlać, przefiltrować i rozlać do butelek. Pozostawić w chłodnym pomieszczeniu.  
Po 3 miesiącach nalewka jest gotowa.

Filtrowanie:
Polecono mi filtry do kawy - masakra
Potem dobra dusza powiedziała, że pielucha tetrowa - :(
Najlepsze okazały się jednorazowe ręczniczki kuchenne, złożone na 4. Co jakiś czas trzeba je wymieniać i filtracja przebiega sprawnie. 

Właściwości nalewki z dzikiej róży:

Nalewka z dzikiej róży wspomaga apetyt i jednocześnie przyspiesza przemianę materii, działając korzystnie na przewód pokarmowy.  Nalewka  wzmacnia i poprawia odporność. Może być stosowana także przy przeziębieniach i wiosennych osłabieniach. 
Przepis ten jest w mojej rodzinie od 35 lat. Tak robiła ogórki moja babcia, która przepis dostała od sąsiadki. Nigdy się nie zdarzyło, aby ogórki się nie udały: były puste w środku w coś w tym rodzaju.
Najważniejsze aby ogórki pochodziły ze sprawdzonego źródła, tzn. były bez nawozów. Rozmiar też jest ważny - ogórki wybieramy zawsze małe i zgrabne. Te wielkie pozostawiamy na mizerię lub płaty.


Przepis:
 
Zalewa
4 szklanki wody
1 łyżka kopiasta soli niejodowanej
3 łyżki octu (tak , tak - dzięki temu są jędrne i nie są puste w środku)

Na dnie umytych i wyparzonych słoików wkładamy koper.
Czosnek, gorczycę i korzeń chrzanu wkładamy między ogórki.
 
Wszystko zagotować i gorącą zalewą zalać ogórki.  





Do dziś mam w pamięci smak i zapach  wiejskiego masła, które robiła moja ciocia na wsi. od lat marzyłam, aby zrobić takie w domu. Jak wiadomo marzenia się spełniają bo jak się okazało to nie jest wcale trudne. Wystarczy dobrej jakości śmietana, blender, bawełniana ściereczka i gotowe.




Śmietanę kupiłam BIO w Lidlu.

Schłodzoną śmietankę  przelewam do wysokiego naczynia i ubijam tak długo, aż zauważę rozdzielenie się tłuszczu od maślanki. Ubijanie trwa ok 7 minut.




Gdy widzimy już wyraźne kuleczki masełka całość przekładamy na sitko wyłożone bawełnianą ściereczką i  zawijamy odciskając maślankę. Następnie naszą kulę masła wkładamy do bardzo zimnej wody i ugniatamy, aby całkowicie pozbyć się maślanki. Czynność powtarzamy kilka razy, zmieniając wodę. 
Teraz już może uformować masełko jak tylko nam się podoba i zajadać, najlepiej ze świeżym, ciepłym chlebem.

Smacznego

Wśród wielu serników jakie piekłam, ten zawsze wychodzi, chyba że użyję innego sera wtedy bywa różnie. Zawsze kupuję serek Jana i wychodzi pyszny, lekki i cudnie pachnący świeżym masłem.



Kruche ciasto

300 g mąki pszennej
200 g zimnego masła 82%
100 g cukru pudru
2 żółtka

Mąkę przesiać na stolnicę, dodać cukier, zimne masło i posiekać nożem. Następnie dodać żółtka i wyrobić. Gotowe ciasto zawinąć w folię i włożyć do lodówki na pół godziny. Można też od razu rozwałkować, wyłożyć blachę i dopiero chłodzić w lodówce. Druga wersja jest znacznie prostsza.

Wyłożoną ciastem formę nakłuwamy widelcem (zapobiega to wybrzuszeniu ciasta). Wstępnie podpiekamy 10-15 minut w 220 stopniach. Na ostudzony spód wylewamy masę serową. 

Masa serowa 

1 opakowanie twarogu w wiaderku Jana
300 g cukru pudru
6-7 jajek
100 g masła
3 płaskie łyżki mąki ziemniaczanej
1 cukier waniliowy
1 łyżeczka proszku do pieczenia.

Żółtka, cukier puder, cukier waniliowy, masło, mąkę ziemniaczaną, proszek do pieczenia utrzeć do puszystości. Dodać twaróg i delikatnie mieszać do powstania gładkiej masy.
Z białek ubić pianę na sztywno. Połączyć delikatnie z masą twarogową. Włożyć na blachę z przygotowanym spodem z kruchego ciasta. Piec 80-90 minut w temp. 180 st.

Do sernika dodaję namoczone wcześniej rodzynki, które później osuszam i obtaczam w mące i delikatnie mieszam z masą serową.




Odkąd zmieniłam moje podejście do żywienia i praktycznie w 90% jem tylko warzywa i owoce, zaczęłam szukać inspiracji zarówno w internecie, jak i książkach kucharskich. Aktualnie moją  biblią jest Jadłonomia Marty Dymek. Książka pochodzi z mojego ulubionego sklepu wszystkonaturalne.pl gdzie oprócz wspaniałych kosmetyków naturalnych można kupić także ciekawe pozycje książkowe. 
Postaram się napisać recenzję tej książki w najbliższych dniach i przedstawić Wam ją bliżej a dzisiaj póki co przepis z tejże książki czyli flaczki z boczniaków*


Składniki:

500 g boczniaków
korzeń pietruszki
1 mała marchewka
¼ dużego selera
1 cebula
2 liście laurowe
3 ziela angielskie
½ łyżeczki imbiru
¼ łyżeczki gałki
1 łyżeczka majeranku - dałam sporo więcej
½ łyżeczki lubczyku - nie dałam wcale, bo suszony nie pachniał a świeżego brak.
2 litry wody - ja dałam mniej
sól i czarny pieprz
kilka łyżek oleju
 
Przygotowanie:
  1. Boczniaki oczyścić starannie papierowym ręcznikiem, pokroić w paseczki. Marchew, pietruszkę i seler obrać i pokroić w drobną kostkę, cebulę drobno posiekać.
  2. Na dnie dużego garnka rozgrzać olej, dodać pokrojone warzywa i grzyby wraz z liśćmi laurowymi i zielem angielskim i dusić przez 15 minut na niedużym ogniu.
  3. Kiedy warzywa się podduszą wsypać pozostałe przyprawy oraz wodę z łyżeczką soli. Gotować pod przykryciem kolejne 15 – 20 minut do czasu, aż warzywa będą miękkie. Na koniec doprawić do smaku solą i czarnym pieprzem.


Flaczki są przepyszne, dzięki przyprawom i ziołom. Zupkę ugotowałam z myślą tylko o sobie, a tu niedługo ledwo bym się załapała, gdyż mój mąż gdy tylko ją spróbował, zaraz nalał sobie solidną porcję a zaraz potem dokładkę. Nie było rady musiałam interweniować, bo wiedziałam już dno garnka. Także polecam Wam szczerze to danie, bo jest pyszne, niedrogie i bardzo szybko się je robi.


 *Cały przepis pochodzi z książki Marty Dymek, Jadłonomia, str. 187.
Pokrzywa właśnie teraz jest najsmaczniejsza i najzdrowsza. Należy pamiętać, aby zbierać młode listki do momentu aż roślina nie zakwitnie. Oczywiście pokrzywy nie zbieramy przy drogach, ale na łąkach gdzie zanieczyszczenie spalinami jest jak najmniejsze. Pierwsza myśl jak przychodzi do głowy gdy słyszymy słowo pokrzywa to oczywiście jej parzące właściwości oraz popularna z tego zioła herbatka. Jednak pokrzywa może stać się bardzo smacznym daniem o którym przekonał się niedawno mój mąż. Jego mina gdy usłyszał, że na obiad będzie krem z pokrzywy była bezcenna :) Nie chciał nawet jest spróbować, ale dokładnie jak z dzieckiem , wziął do ust minimalną ilość na końcu łyżeczki a jego oczy zrobiły się wielkie jak nie wiem co. Po chwili namysłu, dziwnym uśmiechu powiedział, że chce cały talerz. Dzisiaj każdemu się chwali, że uwielbia zupę z pokrzyw :) Pokrzywa posiada wiele cennych właściwości zdrowotnych. 



Zupa krem z pokrzywy

Składniki:

  • 3 garści świeżo zerwanej pokrzywy
  • 1 por
  • 1 duża cebula
  • 2 marchewki
  • 1 pietruszka (razem z natką )
  • 1/4 bulwy selera
  • 4-5 ząbki czosnku
  • 1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej
  • sól morska
  • świeżo mielony czarny pieprz
  • 2 gałązki świeżego lubczyku
  • garść posiekanego kopru i natki pietruszki

Liście pokrzywy razem z łodygami sparzyć a następnie pokroić. Wszystkie warzywa pokroić i wrzucić do garnka. Zalać zimna wodą, doprawić solą i pieprzem, gałką muszkatołową i gotować na wolnym ogniu do miękkości warzyw. Następnie dodać posiekaną pokrzywę, lubczyk, i nadal gotować na małym ogniu, pod przykryciem, przez następne 10-15 minut. Na koniec wszystko zblendować na gładki krem. 
Zupę można podawać z dodatkiem świeżych ziół , ale najlepsza jest z pieczonym kalafiorem. 


PIECZONY KALAFIOR 
Kalafiora podzielić na nieduże różki. W misce przygotować marynatę z następujących składników: 
  • oliwa z oliwek 
  • 1-2 łyżki, 
  • po 1/2 łyżeczki curry, papryka słodka i ostra 
  • sól pieprz 

Do przygotowanej marynaty wrzucić kalafiora i dokładnie obtoczyć każdą różyczkę. kalafior umieścić na wyłożonej papierem blaszce lub bezpośrednio do naczynia żaroodpornego. Piec przez 20-25 minut na funkcji góra-dół w piekarniku rozgrzanym do 200 stopni. W połowie pieczenia zamieszać.
Bardzo lubię pić kawę, niestety w bardzo dużych ilościach mocno zakwasza organizm. Dla mnie dzień bez kawy jest dniem straconym ;) Do niedawna popijałam aż 6 filiżanek - teraz tylko 2.
Podczas jednego ze swoim programów Pani Stefania Korżawska wspominała o kawie i że warto ją zastąpić inną: też kawą , ale energetyczną.


Dzięki dodatkowi ziół i przypraw, które wchodzą w skład kawy, nabiera ona bardzo charakterystycznego aromatu.
W składzie znajdziemy:
kawę Arabicę, cynamon, kurkuma i szczypta kminku.

Sposób przyrządzania: do garnka wlać 250 ml wody, wsypać 3 płaskie łyżeczki Kawy Energetycznej, dodać 1 łyżkę stołową miodu, gotować minimum 2 minuty, przecedzić.

Pani Korżawska zapewnia, że kawa doskonale ogrzewa, krew staje się gorąca, sprawniej pracują nerki, wątroba, jelito grube czy żołądek, ale także serce, poprawi się wiec koncentracja i pamięć.

Podczas programu - klik  obie Panie zapewniały, że kminku w ogóle nie czuć, co mnie przekonało do zakupu tej kawy. Niestety , albo mam silnie wyczulone kubki smakowe, albo nie wiem co, bo ja ten kminek czuję aż nadto stanowczo. 
Kawa nie jest zła, ale daleko jej do tej którą pijam na co dzień. Nie zachwycił mnie jej aromat. 
Stawiam na zdrowie, ale doszłam do wniosku, że lepiej ograniczyć ilość kaw z 6-7 do 2 ale na prawdę mieć z tego przyjemność. 
Jestem ciekawa, czy  jest ktoś komu ta kawa smakuje?
Gdy za oknami  szaro, buro a za każdym kątem czai się choroba to sięgam po mój miodek propolisowy. Jest to nadzwyczaj silna mikstura, która działa jak antybiotyk. Jest niezwykle pomocny przy wszelkich przeziębieniach, grypach. Zażywany dwa razy dziennie po 1 łyżeczce działa uodparniająco na wszelkie wirusy i bakterie.   Oczywiście nie wymyśliłam tego sama ;) Dowiedziałam się o nim z programu "Drogowskazy zdrowia" które prowadziła znana, polska zielarka Stefania Korżawska.
 

Przygotowanie tego miodu jest dziecinnie proste,  wystarczy tak ja pokazałam to na zdjęciu ok 3/4 słoika miodu i dolać ok. 2 cm nalewki propolisowej. Wszystko dokładnie wymieszać. Konsystencja zależy od użytego miodu. Na zdjęciu mam miód lejący, ale kolejne słoiczki robiłam z miodu bardzo już skrystalizowanego. Zawsze jednak produkt końcowy jest lejący. W przypadku miodu scukrzonego - są w nim wyczuwalne drobinki, ale mi to nie przeszkadza. 
W smaku jest wg. mnie przepyszny to też podjadam go sobie w ciągu dnia kilka razy.


Propolis kupicie w aptekach, sklepach zielarskich lub tak jak ja możecie zrobić go samemu w domu.

Przepis na propolis:
Wsypujemy 10 dag kitu pszczelego  do butelki z ciemnego szkła a następnie zalewamy 0,5 l spirytusem 95 %. 
Mieszamy, szczelnie zamykamy butelkę i odstawiamy na dwa tygodnie, najlepiej w ciemne miejsce i pamiętamy , aby codziennie wstrząsnąć butelką. 
Po tym czasie gotową nalewką najlepiej przelać do mniejszych buteleczek i trzymać w ciemnym i chłodnym miejscu.





Propolis, to lepka, żywiczna substancja o barwie brunatnej, zielonkawej. Słowo propolis w języku Greckim oznacza "przedmurze miasta". Propolis jest używany przez pszczoły do pokrywania nim wszelkich elementów wewnętrznych ula, uszczelniania gniazda. Czynią tak, aby zabezpieczyć rodzinę pszczelą przed bakteriami, zakażeniami, pleśniami i innymi mikroorganizmami. Pszczoły wykorzystują tu właściwości silnie bakteriobójcze i bakteriostatyczne propolisu.
Propolis wytwarzany jest przez pszczoły głównie z substancji żywicznych zebranych z pączków niektórych drzew. Młode pączki drzew pokryte są balsamem chroniącym je przed bakteriami, roztoczami, grzybami, owadami itd. To ewolucyjne przystosowanie,warunek przetrwania rośliny. Pszczoły nauczyły się wykorzystywać substancje pokrywające pączki do swoich celów, zbierając je i znosząc do ula.         źródło: http://www.pasieka.rostkowski.info
kit pszczeli , źródło: google
Dokładnie o miodzie propolisowym opowiada Pani Stefanie w filmiku klik
Kolejny przepis który dostałam - powiedzmy szczerze wyłudziłam :) od mojej teściowej. Jej przepisy są zawsze szczere dane więc mam 100% pewność, że się udadzą. Ten przepis jest szybki, tani i bardzo dobry - rodzinka była zachwycona - placuszek zniknął w piorunującym tempie - chociaż mój mąż nie był po taką euforią - stwierdził , że woli tort węgierski i już - no cóż nie wie co stracił. Placuszek ten piekłam już kilka razy.

Składniki:
2,5 szklanki mąki
1 szklanka cukru
1 szklanka maślanki
1/2 szklanki oliwy
3 jaja
2 łyżeczki proszku do pieczenia

Jajka ubić z cukrem na puszystą  masę, dodać olej, potem maślankę , proszek do pieczenia i na końcu mąkę  - i gotowe :)
wylać na posmarowaną tłuszczem i posypaną mąką blachę
Na wierzch wyłożyć owoce - ja poukładałam jabłka  - oczywiście od teściowej  :)
na jabłka kruszonkę, którą robię tak:
10 łyżek oliwy
10 łyżek cukru
10 łyżek mąki - wymieszać i gotowe

Wkładamy do nagrzanego do 170 st piekarnika i piec do zrumienienia.

SMACZNEGO :)

Bardzo efektowne, szybkie i smaczne danie. 

Składniki:
  • 1 opakowanie ciasta francuskiego - kupuję świeże.
  • filety z piersi kurczaka
  • pieczarki
  • żółty ser
  • cebula
  • pieprz
  • sól
  • oregano


Przygotowanie:
Ciasto kroimy na 6 prostokątów. Wyjdą małe plecionki. jak chcesz większe kroisz na 4.
Na każdym z nich robimy po bokach nacięcia - w zdłuż dłuższego boku robimy nacięcia ok. 4 cm, w odstępach co 1,5 cm; pośrodku ciasta mają zostać 4-5 cm niepocięte. Na tym niepociętym kładziemy:
wąski i długi kawałek piersi
na to przesmażone w plasterki pieczarki
piórka cebuli
plasterek sera
sól
pieprz
oregano

Teraz najtrudniejszy moment - plecenie ciasta.
Pocięte paseczki nakładamy na siebie i przyciskamy - prawy-lewy, prawy-lewy. Na końcach delikatnie dociskamy.
Na koniec ciasto smarujemy roztrzepanym jajkiem. Układamy na pergaminie na blaszce i wkładamy do rozgrzanego do 200 stopni piekarnika. Pieczemy około 30-45 minut.

SMACZNEGO!!!


Praktycznie od zawsze cierpię na migrenowe bóle głowy. Ból jest tak silny, że trudno normalnie funkcjonować. W chwilach wielkiego kryzysu sięgam po ziele ostrożenia. 
Nie ukrywam, że jest z tym trochę zachodu, gdyż zioło należy gotować przez 15 minut, przecedzić przez gazę i dopiero jest gotowe do użycia, ale satysfakcja jest gwarantowana. Ból mija.



Zioło to można też stosować wewnętrznie.
  • 1 łyżka stołowa ziół
  • 1 szklanka wrzątku
Gotować 10 – 15 min na małym ogniu. Pić 2 razy dziennie po filiżance przed posiłkami.
Picie naparu z ziela ostrożenia działa odtruwająco, wzmacniająco i oczyszczająco na organizm.  Zioło to uspakaja nerwy, wzmacnia siły człowieka cierpiącego na ogólne osłabienie!!! Wzmacnia odporność.


Zioło też jest świetne do kąpieli relaksacyjnych, ponieważ działa również odświeżająco i daje niesamowity efekt odprężenia. Na wannę wody potrzeba około 3 paczek ziela.
Podczas kąpieli przejrzystość wody ulega zmianie. Jest to wskaźnik istnienia zmian chorobowych w organizmie. 

Ziele ostrożenia:
  • ma właściwości wyciągania z organizmu toksyn, 
  • pomaga nawet przy silnych migrenach 
  • pomaga w leczeniu chorych zatok 
  • pomaga w schorzeniach dermatologicznych, takich jak łuszczyca czy trądzik. 
  • pomocniczo przy wypadaniu włosów w formie płukanki - przyspiesza odrost włosów 
  • Leczy oparzenia termiczne, chemiczne i słoneczne 
  • pomocny do walki z łupieżem
Od kilku lat zabierałam się do zrobienia pasztetu domowego. Zawsze wydawało mi się, że jest to bardzo pracochłonne. W tym roku postanowiłam spróbować.


Składniki:
1 kg karkówki
0,5 kg boczku surowego
0,5 kg wątróbki drobiowej
4 cebule, 
2 bułki
2 jaja
sól
pieprze
gałka muszkatołowa
bułka tarta 

Wykonanie:

Mięso pokroić i smażyć wraz z 2 cebulami do miękkości, podlewając wodą, aby nie przypalić. Gdy mięso zmięknie, dodajemy oczyszczoną wątróbkę chwilę dusimy, aż wątróbka się usmaży. Następnie wyjmujemy wszystko na talerz a do pozostałego na patelni tłuszczu wkładamy bułki, aby nim nasiąknęły.
Mięso, bułki i 2 surowe pokrojone w kostkę cebulę przepuszczamy 2 razy przez maszynkę do mięsa. Do powstałej masy dokładamy 2 surowe jaja, doprawiamy, solą pieprzem i gałką. Przekładamy do formy wysmarowanej tłuszczem i wysypanej bułką tartą.   Wstawiamy do piekarnika nastawionego na 160 st i pieczemy ok 1,5 godz.