Najnowsze posty

Przepis ten jest w mojej rodzinie od 35 lat. Tak robiła ogórki moja babcia, która przepis dostała od sąsiadki. Nigdy się nie zdarzyło, aby ogórki się nie udały: były puste w środku w coś w tym rodzaju.
Najważniejsze aby ogórki pochodziły ze sprawdzonego źródła, tzn. były bez nawozów. Rozmiar też jest ważny - ogórki wybieramy zawsze małe i zgrabne. Te wielkie pozostawiamy na mizerię lub płaty.


Przepis:
 
Zalewa
4 szklanki wody
1 łyżka kopiasta soli niejodowanej
3 łyżki octu (tak , tak - dzięki temu są jędrne i nie są puste w środku)

Na dnie umytych i wyparzonych słoików wkładamy koper.
Czosnek, gorczycę i korzeń chrzanu wkładamy między ogórki.
 
Wszystko zagotować i gorącą zalewą zalać ogórki.  





Do dziś mam w pamięci smak i zapach  wiejskiego masła, które robiła moja ciocia na wsi. od lat marzyłam, aby zrobić takie w domu. Jak wiadomo marzenia się spełniają bo jak się okazało to nie jest wcale trudne. Wystarczy dobrej jakości śmietana, blender, bawełniana ściereczka i gotowe.




Śmietanę kupiłam BIO w Lidlu.

Schłodzoną śmietankę  przelewam do wysokiego naczynia i ubijam tak długo, aż zauważę rozdzielenie się tłuszczu od maślanki. Ubijanie trwa ok 7 minut.




Gdy widzimy już wyraźne kuleczki masełka całość przekładamy na sitko wyłożone bawełnianą ściereczką i  zawijamy odciskając maślankę. Następnie naszą kulę masła wkładamy do bardzo zimnej wody i ugniatamy, aby całkowicie pozbyć się maślanki. Czynność powtarzamy kilka razy, zmieniając wodę. 
Teraz już może uformować masełko jak tylko nam się podoba i zajadać, najlepiej ze świeżym, ciepłym chlebem.

Smacznego

Wśród wielu serników jakie piekłam, ten zawsze wychodzi, chyba że użyję innego sera wtedy bywa różnie. Zawsze kupuję serek Jana i wychodzi pyszny, lekki i cudnie pachnący świeżym masłem.



Kruche ciasto

300 g mąki pszennej
200 g zimnego masła 82%
100 g cukru pudru
2 żółtka

Mąkę przesiać na stolnicę, dodać cukier, zimne masło i posiekać nożem. Następnie dodać żółtka i wyrobić. Gotowe ciasto zawinąć w folię i włożyć do lodówki na pół godziny. Można też od razu rozwałkować, wyłożyć blachę i dopiero chłodzić w lodówce. Druga wersja jest znacznie prostsza.

Wyłożoną ciastem formę nakłuwamy widelcem (zapobiega to wybrzuszeniu ciasta). Wstępnie podpiekamy 10-15 minut w 220 stopniach. Na ostudzony spód wylewamy masę serową. 

Masa serowa 

1 opakowanie twarogu w wiaderku Jana
300 g cukru pudru
6-7 jajek
100 g masła
3 płaskie łyżki mąki ziemniaczanej
1 cukier waniliowy
1 łyżeczka proszku do pieczenia.

Żółtka, cukier puder, cukier waniliowy, masło, mąkę ziemniaczaną, proszek do pieczenia utrzeć do puszystości. Dodać twaróg i delikatnie mieszać do powstania gładkiej masy.
Z białek ubić pianę na sztywno. Połączyć delikatnie z masą twarogową. Włożyć na blachę z przygotowanym spodem z kruchego ciasta. Piec 80-90 minut w temp. 180 st.

Do sernika dodaję namoczone wcześniej rodzynki, które później osuszam i obtaczam w mące i delikatnie mieszam z masą serową.




Odkąd zmieniłam moje podejście do żywienia i praktycznie w 90% jem tylko warzywa i owoce, zaczęłam szukać inspiracji zarówno w internecie, jak i książkach kucharskich. Aktualnie moją  biblią jest Jadłonomia Marty Dymek. Książka pochodzi z mojego ulubionego sklepu wszystkonaturalne.pl gdzie oprócz wspaniałych kosmetyków naturalnych można kupić także ciekawe pozycje książkowe. 
Postaram się napisać recenzję tej książki w najbliższych dniach i przedstawić Wam ją bliżej a dzisiaj póki co przepis z tejże książki czyli flaczki z boczniaków*


Składniki:

500 g boczniaków
korzeń pietruszki
1 mała marchewka
¼ dużego selera
1 cebula
2 liście laurowe
3 ziela angielskie
½ łyżeczki imbiru
¼ łyżeczki gałki
1 łyżeczka majeranku - dałam sporo więcej
½ łyżeczki lubczyku - nie dałam wcale, bo suszony nie pachniał a świeżego brak.
2 litry wody - ja dałam mniej
sól i czarny pieprz
kilka łyżek oleju
 
Przygotowanie:
  1. Boczniaki oczyścić starannie papierowym ręcznikiem, pokroić w paseczki. Marchew, pietruszkę i seler obrać i pokroić w drobną kostkę, cebulę drobno posiekać.
  2. Na dnie dużego garnka rozgrzać olej, dodać pokrojone warzywa i grzyby wraz z liśćmi laurowymi i zielem angielskim i dusić przez 15 minut na niedużym ogniu.
  3. Kiedy warzywa się podduszą wsypać pozostałe przyprawy oraz wodę z łyżeczką soli. Gotować pod przykryciem kolejne 15 – 20 minut do czasu, aż warzywa będą miękkie. Na koniec doprawić do smaku solą i czarnym pieprzem.


Flaczki są przepyszne, dzięki przyprawom i ziołom. Zupkę ugotowałam z myślą tylko o sobie, a tu niedługo ledwo bym się załapała, gdyż mój mąż gdy tylko ją spróbował, zaraz nalał sobie solidną porcję a zaraz potem dokładkę. Nie było rady musiałam interweniować, bo wiedziałam już dno garnka. Także polecam Wam szczerze to danie, bo jest pyszne, niedrogie i bardzo szybko się je robi.


 *Cały przepis pochodzi z książki Marty Dymek, Jadłonomia, str. 187.
Pokrzywa właśnie teraz jest najsmaczniejsza i najzdrowsza. Należy pamiętać, aby zbierać młode listki do momentu aż roślina nie zakwitnie. Oczywiście pokrzywy nie zbieramy przy drogach, ale na łąkach gdzie zanieczyszczenie spalinami jest jak najmniejsze. Pierwsza myśl jak przychodzi do głowy gdy słyszymy słowo pokrzywa to oczywiście jej parzące właściwości oraz popularna z tego zioła herbatka. Jednak pokrzywa może stać się bardzo smacznym daniem o którym przekonał się niedawno mój mąż. Jego mina gdy usłyszał, że na obiad będzie krem z pokrzywy była bezcenna :) Nie chciał nawet jest spróbować, ale dokładnie jak z dzieckiem , wziął do ust minimalną ilość na końcu łyżeczki a jego oczy zrobiły się wielkie jak nie wiem co. Po chwili namysłu, dziwnym uśmiechu powiedział, że chce cały talerz. Dzisiaj każdemu się chwali, że uwielbia zupę z pokrzyw :) Pokrzywa posiada wiele cennych właściwości zdrowotnych. 



Zupa krem z pokrzywy

Składniki:

  • 3 garści świeżo zerwanej pokrzywy
  • 1 por
  • 1 duża cebula
  • 2 marchewki
  • 1 pietruszka (razem z natką )
  • 1/4 bulwy selera
  • 4-5 ząbki czosnku
  • 1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej
  • sól morska
  • świeżo mielony czarny pieprz
  • 2 gałązki świeżego lubczyku
  • garść posiekanego kopru i natki pietruszki

Liście pokrzywy razem z łodygami sparzyć a następnie pokroić. Wszystkie warzywa pokroić i wrzucić do garnka. Zalać zimna wodą, doprawić solą i pieprzem, gałką muszkatołową i gotować na wolnym ogniu do miękkości warzyw. Następnie dodać posiekaną pokrzywę, lubczyk, i nadal gotować na małym ogniu, pod przykryciem, przez następne 10-15 minut. Na koniec wszystko zblendować na gładki krem. 
Zupę można podawać z dodatkiem świeżych ziół , ale najlepsza jest z pieczonym kalafiorem. 


PIECZONY KALAFIOR 
Kalafiora podzielić na nieduże różki. W misce przygotować marynatę z następujących składników: 
  • oliwa z oliwek 
  • 1-2 łyżki, 
  • po 1/2 łyżeczki curry, papryka słodka i ostra 
  • sól pieprz 

Do przygotowanej marynaty wrzucić kalafiora i dokładnie obtoczyć każdą różyczkę. kalafior umieścić na wyłożonej papierem blaszce lub bezpośrednio do naczynia żaroodpornego. Piec przez 20-25 minut na funkcji góra-dół w piekarniku rozgrzanym do 200 stopni. W połowie pieczenia zamieszać.
Bardzo lubię pić kawę, niestety w bardzo dużych ilościach mocno zakwasza organizm. Dla mnie dzień bez kawy jest dniem straconym ;) Do niedawna popijałam aż 6 filiżanek - teraz tylko 2.
Podczas jednego ze swoim programów Pani Stefania Korżawska wspominała o kawie i że warto ją zastąpić inną: też kawą , ale energetyczną.


Dzięki dodatkowi ziół i przypraw, które wchodzą w skład kawy, nabiera ona bardzo charakterystycznego aromatu.
W składzie znajdziemy:
kawę Arabicę, cynamon, kurkuma i szczypta kminku.

Sposób przyrządzania: do garnka wlać 250 ml wody, wsypać 3 płaskie łyżeczki Kawy Energetycznej, dodać 1 łyżkę stołową miodu, gotować minimum 2 minuty, przecedzić.

Pani Korżawska zapewnia, że kawa doskonale ogrzewa, krew staje się gorąca, sprawniej pracują nerki, wątroba, jelito grube czy żołądek, ale także serce, poprawi się wiec koncentracja i pamięć.

Podczas programu - klik  obie Panie zapewniały, że kminku w ogóle nie czuć, co mnie przekonało do zakupu tej kawy. Niestety , albo mam silnie wyczulone kubki smakowe, albo nie wiem co, bo ja ten kminek czuję aż nadto stanowczo. 
Kawa nie jest zła, ale daleko jej do tej którą pijam na co dzień. Nie zachwycił mnie jej aromat. 
Stawiam na zdrowie, ale doszłam do wniosku, że lepiej ograniczyć ilość kaw z 6-7 do 2 ale na prawdę mieć z tego przyjemność. 
Jestem ciekawa, czy  jest ktoś komu ta kawa smakuje?
Gdy za oknami  szaro, buro a za każdym kątem czai się choroba to sięgam po mój miodek propolisowy. Jest to nadzwyczaj silna mikstura, która działa jak antybiotyk. Jest niezwykle pomocny przy wszelkich przeziębieniach, grypach. Zażywany dwa razy dziennie po 1 łyżeczce działa uodparniająco na wszelkie wirusy i bakterie.   Oczywiście nie wymyśliłam tego sama ;) Dowiedziałam się o nim z programu "Drogowskazy zdrowia" które prowadziła znana, polska zielarka Stefania Korżawska.
 

Przygotowanie tego miodu jest dziecinnie proste,  wystarczy tak ja pokazałam to na zdjęciu ok 3/4 słoika miodu i dolać ok. 2 cm nalewki propolisowej. Wszystko dokładnie wymieszać. Konsystencja zależy od użytego miodu. Na zdjęciu mam miód lejący, ale kolejne słoiczki robiłam z miodu bardzo już skrystalizowanego. Zawsze jednak produkt końcowy jest lejący. W przypadku miodu scukrzonego - są w nim wyczuwalne drobinki, ale mi to nie przeszkadza. 
W smaku jest wg. mnie przepyszny to też podjadam go sobie w ciągu dnia kilka razy.


Propolis kupicie w aptekach, sklepach zielarskich lub tak jak ja możecie zrobić go samemu w domu.

Przepis na propolis:
Wsypujemy 10 dag kitu pszczelego  do butelki z ciemnego szkła a następnie zalewamy 0,5 l spirytusem 95 %. 
Mieszamy, szczelnie zamykamy butelkę i odstawiamy na dwa tygodnie, najlepiej w ciemne miejsce i pamiętamy , aby codziennie wstrząsnąć butelką. 
Po tym czasie gotową nalewką najlepiej przelać do mniejszych buteleczek i trzymać w ciemnym i chłodnym miejscu.





Propolis, to lepka, żywiczna substancja o barwie brunatnej, zielonkawej. Słowo propolis w języku Greckim oznacza "przedmurze miasta". Propolis jest używany przez pszczoły do pokrywania nim wszelkich elementów wewnętrznych ula, uszczelniania gniazda. Czynią tak, aby zabezpieczyć rodzinę pszczelą przed bakteriami, zakażeniami, pleśniami i innymi mikroorganizmami. Pszczoły wykorzystują tu właściwości silnie bakteriobójcze i bakteriostatyczne propolisu.
Propolis wytwarzany jest przez pszczoły głównie z substancji żywicznych zebranych z pączków niektórych drzew. Młode pączki drzew pokryte są balsamem chroniącym je przed bakteriami, roztoczami, grzybami, owadami itd. To ewolucyjne przystosowanie,warunek przetrwania rośliny. Pszczoły nauczyły się wykorzystywać substancje pokrywające pączki do swoich celów, zbierając je i znosząc do ula.         źródło: http://www.pasieka.rostkowski.info
kit pszczeli , źródło: google
Dokładnie o miodzie propolisowym opowiada Pani Stefanie w filmiku klik